Naszyjnik karnawałowy czyli bądź lepiej widoczny na drodze

Fluoroscencyjny naszyjnik wyszywany na filcu techniką haftu koralikowego6

„W konkursach biorę udział baaaardzo rzadko ze względu na miażdżącą przewagę konkurencji. Dobrze, wróć, jeszcze raz: w konkursach biorę udział baaaardzo rzadko, ale kiedy już biorę to musi to być najgorsza i najbrzydsza praca jaka dotychczas wyszła spod moich rąk, haha! ok, bądźmy poważni, przecież to konkurs.”

Zawsze powtarzam sobie w kółko, wyślij gdzieś swoją pracę, przecież to nie boli, ale moja wrodzona skromność równie namiętnie zderza mnie z rzeczywistością przypominając jak ta praca tak naprawdę wygląda…i wtedy cały zapał mi odchodzi. Autokrytyka zawsze w pełnej gotowości do działania. „Kurka wodna jak ja jej nie znoszę!”

Reasumując, na konkursy nie zgłaszam się wcale, zdarzyło mi się to jedynie raz w dotychczasowej karierze, kiedy zrobiłam ten naszyjnik z ważką na wyzwanie Szuflady. Nawet dostałam wyróżnienie. Po czym stwierdziłam, że absolutnie nie jest to wyznacznikiem niczego. Przecież to jeden konkurs tylko…

Po jakimś bardzo długim czasie, gdy zobaczyłam, że ogłoszono nowy konkurs od razu byłam na nie. Po usilnych przekomarzaniach samej ze sobą, w ostatniej chwili, w końcu się przemogłam: „coś zrobię, jak nie zdążę lub nie wyjdzie to wcale nie muszę wysyłać”. Tematem był karnawał w Rio, w sumie wdzięczny i dający szerokie spektrum możliwości. „Tak, dający. Wszystkim tylko nie mi”. Jak zwykle, pomysłu nie miałam, ale skojarzenia już tak. Po pierwsze kolor, po drugie pióra, po trzecie różnorodność form i faktur, po czwarte szaleństwo we wszystkich trzech poprzednich. Oczywiście wszystko zmieniało swoje miejsce w trakcie pracy… słowem krew, pot i łzy…w końcu powstał, oto on:

Fluoroscencyjny naszyjnik wyszywany na filcu techniką haftu koralikowego

 

Taki tam…

Ręka mi drżała i powieka nieznośnie drygała jak klikałam na przycisk wyślij. W głowie kłębiły się myśli: „ośmieszyć się czy się nie ośmieszyć?”. Ostatecznie zgłosiłam go do konkursu Korallo Viva Carnival i tyle, koniec, kropka, finito. Nie ma co się nad tym rozwodzić.

No dobrze, tylko kilka sentencji i moich osobistych odczuć na temat tego naszyjnika. Osobiście raczej bym go nie przyodziała, no chyba, że na karnawałowy bal przebierańców, bądź w trakcie wymiany koła na poboczu, tak aby być lepiej widocznym na drodze. Nawet jeśli, podkreślam nawet jeśli, zdecydowałabym się go założyć to naraziłabym się na drwiny wszystkich przechodniów. Wiecie jak to jest na polskich ulicach, wyróżnij się czymś z tłumu a zjedzą Cię wzrokiem (w pejoratywnym tych słów znaczeniu).

I to się nazywa autoreklama znaczy antyreklama pełną gębą! Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie powiedzieć, że znana jestem z ogromnego dystansu do siebie i do swoich prac 🙂

Jeśli chodzi o sprawy techniczne. Naszyjnik wykonałam w technice haftu koralikowego, użyte koraliki to toho 11/0, do tego piórka oraz  płatki ręcznie robione z filcu, do tego 4 koraliki daggers oraz koraliki plastikowe. Wszystko podszyte żółtym filcem, zawieszone na limonkowej wstążce.

Zostawiam Was z resztą zdjęć tego rzucającego się w oczy naszyjnika:

Fluoroscencyjny naszyjnik wyszywany na filcu techniką haftu koralikowego

Fluoroscencyjny naszyjnik wyszywany na filcu techniką haftu koralikowego

Fluoroscencyjny naszyjnik wyszywany na filcu techniką haftu koralikowego

Fluoroscencyjny naszyjnik wyszywany na filcu techniką haftu koralikowego6

You may also like