Jak z czarnego kota wyszła broszka czarownica

Niestety zaliczyłam kolejną ogromną przerwę w koralikowaniu, o czym mówię z ogromnym żalem i ubolewaniem. Dzisiejsza prezentowana broszka, powstawała w bólach, tym razem dosłownych. A wpis na blogu należał jej się już od paru dobrych miesięcy. Oto jej historia.

W bieżącym roku, czyli 2019 odbywał sie konkurs Kalendarz Royal Stone, zresztą jak co roku. Tematyką były zdjęcia czyli należało zainspirować się rzeczą przedstawioną na zdjęciu, jej kształtem i/lub kolarami. Niestety kolejne inspiracje jakoś mnie nie zainspirowały, wręcz odstraszały, ponieważ nie dawały dojść do głosu mojej kreatywności. Jeśli inspiracją były sukulenty, wszyscy tworzyli sukulenty, pod taką lub inną postacią. Jeśli inspiracją był zimorodek, cały album był w zimorodkach. Dla mnie, to zdjęcie ma być inspiracją, w końcu tworzymy, nie powinno to być coś odtwórczego, ale…. jak zawsze, to kwestia interpretacji. Z tego właśnie powodu tegoroczny konkurs nie przypadł mi do gustu, z wyjątkiem jednej inspiracji czyli czarnego kota.

W tym przypadku nie miałam żadnych wątpliwości, kreatywność zadziałała, pomysł pojawił się natychmiast i pomyślałam sobie: ‚interpretacja jak ta lala’ 😉 Zawsze kojarzyłam czarnego kota jako nieodłączny atrybut czarownicy. Jest to przecież ich ulubione zwierzę, a poza tym według dawnych wierzeń i przesądów pod postacią kota najczęściej kryła się wiedźma lub czarownica. Wierzono również, że czarownica posiada umiejętność wejścia w kocie ciało. To bardzo silnie zakorzeniony przesąd szczególnie na obszarze słowiańszczyzny, ale doczytałam się, że nie tylko, Indianie Keczua także wierzyli w istnienie specjalnego kociego diabła, odmiany złego ducha, od którego czarownicy pożyczali czarodziejskie siły.

Nic tylko siadać i szyć…ale cóż, akurat tak się złożyło, że w tym okresie stawy odmawiały posłuszeństwa, ręce i palce nie chciały współpracować…Bolały, ale postanowiłam zacisnąć zęby i spróbować. Dociągnęłam czarownicę do końca, jestem z niej naprawdę dumna. Niestety, jak to czarownica, chyba nie wzbudziła większej sympatii, bo nic nie udało jej się w konkursie osiągnąć 😉 Ale powstała, więc zapraszam Was na jej małą galerię zdjęć:

Czarownica haftem koralikowym 02

Czarownica haftem koralikowym 04

Czarownica haftem koralikowym 02

Czarownica haftem koralikowym 04

Czarownica haftem koralikowym 04

Czarownica haftem koralikowym 04

Czarownica haftem koralikowym 04

Czarownica haftem koralikowym 04

 Z wszyciem zapięcia walczyłam długo i namiętnie, jak widać nie do końca mi wyszło, ale to ta czarownica była taka wyjątkowo oporna 😉

Czarownica haftem koralikowym 04

Pozdrawiam ciepło,

Monika

You may also like