Broszka Monstera, bo tak to jest jak się ma za dużo czasu

Tyle by się chciało napisać, ale jakoś słów brakuje….Nastały ciężkie czasy….epidemia opanowała świat na skalę, której nigdy wcześniej nie doświadczyłam…Niby człowiek próbuje żyć jak zawsze, ale wiele rzeczy nie jest już jak zawsze…No cóż miałam o tym nie wspominać, bo w sumie od prawie dwóch tygodni nigdzie i nikt o niczym innym nie mówi …

Cała ta sytuacja wymusiła na mnie przymusowe siedzenie w domu. A jak to w domu, robota zawsze się jakaś znajdzie i muszę przyznać, że na pewno się nie nudzę. W tym wszystkim staram się też wyszukiwać pozytywne aspekty całej tej sytuacji i tak w związku z perspektywą większej ilości czasu pojawił się błysk w oku, bo to oznacza jeszcze więcej czasu na koralikowanie i zrealizowanie kolejnych projektów z listy 🙂

O rany, nic bardziej mylnego! Tak – siedze w domu, tak – teoretycznie mam więcej czasu, a w praktyce ucieka jak szalony…ja nie wiem jak to jest. Oczywiście mże wszystko robie wolniej, nie spieszy mi się – taki slow life ;), no ale bez przesady…podsumowując jestem rozczarowana, bowiem przez ostatnie dwa a nawet ponad dwa tygodnie udało mi się wydziergać tylko jeden projekt :/ A tymże szczęściarzem jest liść monstery, a może nawet liścior, bo malutki on nie jest,w najszerszych miejscach ma 6×8,5cm. W końcu prawdziwy liść monstery swoje rozmiary ma.

W pracy wykorzystałam koraliki TOho, Rocaille, Fire polish, bajorek sztywny i nie mogło też zabraknąć bajorka miękkiego z którym nadal praktykuję. Znalazł się tam również zielony szklany kryształek.

Broszka jest usztywniona a całość podszyłam zielonym filcem.  



You may also like